Czego nie robić w górach

Czego nie robić w górach?

Jakich zachowań unikać na szlakach? Oto kilka luźnych porad.

Jakoś tak wyszło na przestrzeni tysiącleci, że nasz ludzki model rozwiązywania konfliktu interesów uległ przeobrażeniu. Porzuciliśmy poparte wielowiekową tradycją okładanie się maczugami po głowach, na rzecz dialogu i kompromisu. Co prawda nie wszyscy zdążyli się z tym jeszcze pogodzić, a i zrozumienie dla żony czekającej nocą z wałkiem należy niekiedy okazać, ale niemal cała nasza ludzka działalność podlega jakimś zasadom. W założeniu po to, żeby nam wszystkim żyło się w społeczeństwie po prostu wygodniej.

Był nawet taki jeden Arystoteles, co mówił o „złotym środku”, ale coś mu nie wyszło i nikt nie chciał go słuchać. Może dlatego, że na swoje nieszczęście, urodził się sporo przed erą „influencerów”. Z czasem więc ruszyliśmy w stronę skrajności, prawie wszystko poddając przeróżnym regulacjom. Niektóre są spisane, inne są umowne, jedne wydają się rozsądne, a inne są tak głupie, że za sprawą ich autorów stały się niemym dowodem na to, że nie wszyscyśmy zeszli z drzewa w tym samym momencie. No i po co o tym piszę? A no dlatego, że w górach jest podobnie.

Odpoczywamy na szczycie Ostredoka

 

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zarzucić plecak i ruszyć na szlak. Natomiast o pewnych zasadach i prawach dobrze wiedzieć. Po pierwsze, żeby nie niszczyć przyrody. Zdziwilibyście się, ale ciągle są osoby, które w górach śmiecą. Jeśli wierzysz, że to krasnoludki znoszą twoje odpady ze szlaków, to wybij sobie zęby i włóż pod poduszkę. Dobra wróżka przecież już czeka z workiem banknotów.

Po drugie, żeby nie wydawać ciężko zarobionych pieniędzy na niepotrzebne mandaty, zwłaszcza jeśli faktycznie dokonałeś z wróżką zamiany. Tyle bólu na rzecz państwa? Niedopuszczalne. Mimo wszystko to i tak łagodny wymiar kary. W końcu kasa raz jest, a potem jej nie ma, więc da się to przeżyć. Prawdziwa wpadka jest natomiast wtedy, kiedy nieświadomie zrobimy coś głupiego, a później nasze zdjęcie wyląduje na jakimś tatromaniaku, by ci, wyznający ciągle prawo maczugi, mogli nas bezlitośnie okładać słowami.

Sporo ciekawych pasm górskich chronionych jest poprzez ustanowione na ich obszarach parki narodowe. W końcu to nasze dobro wspólne, miejsca o wybitnych walorach przyrodniczych, więc przy stale rosnącej liczbie turystów, jakieś regulacje są konieczne. W tym przypadku wystarczy zerknąć w regulamin i wyłuskać interesujące fragmenty. Podobnie ma się sprawa w odniesieniu do wszelkich rezerwatów, a że wszystkich aktów prawnych porównać się tutaj nie da, to zainteresowanych odsyłam do źródeł.

Trzeba sobie też uświadomić, że przecież nie wszystkie nasze góry są chronione w taki sposób. O ile więc ogólne zasady społeczne będą miały ciągle zastosowanie (np. „nie śmiecić”), tak regulacje dotyczące wędrowania z psem, po zmroku, albo po zmroku z psem, mogą już nie obowiązywać. Co to oznacza? A no w zasadzie tyle, że spora część norm i tak znajdzie zastosowanie na każdym szlaku, a w miejscach objętych szczególną ochroną, te obostrzenia mogą być po prostu bardziej szczegółowe. Zacznijmy od najprostszych przykładów.

 

Czego nie robić w górach?

Tym razem idziemy prawidłowo i karmimy oczy jeszcze takimi widokami

 

 

Nie śmieć
W moim prywatnym rankingu zasad zdecydowany numer jeden. Jest to też chyba reguła, która powinna mieć zastosowanie w całej przestrzeni publicznej. Wiem, że walcząc w strefie śmierci o zdobycie Giewontu, każdy gram może zadecydować o porażce. Opakowania po jedzeniu, czy opróżnione butelki są jednak z natury zdecydowanie lżejsze niż to, co się wynosi do góry. W zasadzie to nie zostawiaj w górach absolutnie nic. Dodam, że odpady organiczne, jak resztki owoców, warzyw i czegokolwiek innego, to wabik na zwierzęta, więc wyrzucanie ich do lasu to też kiepski pomysł. Dobrym natomiast pomysłem jest zabranie ze sobą choćby zwykłej reklamówki, do której wpakować można w czasie wędrówki śmieci. Potem taki pakunek znosimy w doliny i wyrzucamy do rzeki. Do kosza, znaczy się. Naprawdę nie jestem w stanie pojąć, jak można wyrzucić do lasu butelkę po piwie. A kaucja?

Nie zbaczaj ze szlaku
Sprawa z pozoru oczywista. Szlaki stworzono nie tylko po to, żebyśmy się w tych gęstych lasach nie pogubili, ale też po to, żeby skumulować ruch turystyczny w kilku, konkretnych miejscach. Zwłaszcza w parkach narodowych i rezerwatach ma to znaczenie, bo wyłączone z ruchu turystycznego obszary łatwiej chronić, a niedźwiedzie, wilki, czy rysie, mogą tam w spokoju mordować sarenki. Natomiast nie zawsze jest tak, że z tego szlaku absolutnie nie możemy zejść, bo jak wspomniałem na początku, nie każde pasmo w Polsce podlega tak restrykcyjnej ochronie. Oczywiście poruszanie się po wyznaczonych ścieżkach jest po prostu bardzo wygodne, ale jeśli będziesz przykładowo przemierzał Beskid Wyspowy, to nikt ci głowy nie urwie, że odszedłeś kilka metrów w głąb lasu, by pozyskać pięknego borowika. I tutaj kolejna uwaga.

Nie zrywaj roślin
Absolutna podstawa w miejscach objętych ochroną, gdzie należy zostawić w spokoju owoce, kwiaty czy grzyby. Przynajmniej w teorii, bo niektórzy lubią rywalizować ze zwierzętami, zwłaszcza o borówki (jagody). Ponoć te obsikane przez przechodzących turystów smakują wybornie. Na pozostałych obszarach stosuje się ogólne zasady użytkowania lasu, wynikające z ustawy. W skrócie: nie śmiecić, nie niszczyć, nie zanieczyszczać, uważać z ogniem. I tam borówki można już z czystym sumieniem zajadać.

Nie dokarmiaj, nie strasz, ani nie zbliżaj się do zwierząt
Niektórzy wychodzą z założenia, że jeśli coś nie może ich pożreć, to już można to pogłaskać. Otóż w kontaktach międzyludzkich może i ma to zastosowanie, natomiast dla dobra przyrody lepiej, aby zwierzęta pozostały dzikie. Może mało kto już kojarzy przypadek, w którym oswojony i znany w Tatrach jeleń, został pewnego dnia pozbawiony poroża. Razem z głową. Turyści go oswoili, dokarmiali, głaskali, a potem przyszedł pan kłusownik i bez najmniejszych problemów go odstrzelił. Nie bądź taki – daj zwierzakom pożyć. Ponadto trzeba pamiętać, że dokarmiać można swojego psa, a nie leśne stworzenia. Co zrobisz, kiedy w ramię poklepie cię niedźwiedź i wymownym spojrzeniem da znać, że od rana burczy mu w brzuchu? Z tego też powodu nie można wyrzucać przy szlakach śmieci organicznych – ogryzki, skórki, resztki kanapek. Wszystko po to, żeby zwierzęta nie utożsamiały człowieka ze źródłem łatwego pożywienia.

Nie maziaj po skałach
Bo to brzydko wygląda. Wszyscy się cieszymy, że w wieku dwudziestu lat wreszcie poznałeś alfabet i opanowałeś umiejętność pisania. Naprawdę. Mimo to raczej nikogo nie interesuje, że byłeś gdzieś z miłością swojego życia. I tak za pół roku się rozstaniecie.

Nie katuj innych muzyką z głośnika
I nie chodzi nawet o zwierzęta, którym zakłócasz spokój. Pieprzyć świstaki. Po prostu jakimś dziwnym trafem osoby, które to praktykują, mają zazwyczaj fatalny gust muzyczny. Słuchawki wynaleziono już sto lat temu i chyba naprawdę nie ma potrzeby, żeby z innymi dzielić się radością słuchania.

Nie biwakuj
To raczej oczywisty zakaz, bo w Polsce biwakowanie „na dziko” jest mocno utrudnione, niezależnie od tego, czy mowa o górach, dolinach, czy lasach. Nawet jeśli znajdziemy dogodną łąkę czy polanę, to najczęściej będzie ona i tak należeć do terenów zarządzanych przez Lasy Państwowe, a to wykluczy możliwość legalnego rozbicia namiotu. W parkach narodowych w ogóle nie ma o tym mowy. Co do zasady, biwakowanie dozwolone jest więc jedynie w miejscach do tego przeznaczonych, np. polach namiotowych. Czasami można się rozbijać tuż obok schronisk, jeśli oczywiście dany obiekt na to pozwala. No, tak przynajmniej mówi skrótowa wersja oficjalna.

Nie pływaj w Morskim, ani żadnym innym Oku
Tyle mówi teoria. Kąpanie się w stawach czy rzekach na obszarze parków narodowych faktycznie może nieść negatywne skutki dla wszystkiego tego, co żyje pod wodą. Praktyka jednak wskazuje, jak zapewne zdążyliście zaobserwować, że czasami jest to trochę martwy przepis. Zwłaszcza w niektórych miejscach. W końcu turyści zostawiają nad takim Morskim Okiem sporo pieniędzy, więc nikt nie będzie ich przeganiał za to, że czasami zamoczą nogi w wodzie. Natomiast za wyjście na szlak przed świtem mandat można już wyłapać. Ot, każdy park ma swoją politykę. Jeśli chcecie żyć w zgodzie z prawem i przyrodą, to mimo wszystko wypada o zakazie pamiętać.

Nie wychodź na szlak nocą
Tak, są osoby, które wędrują o takiej porze. Dziwny to zakaz, ale są miejsca, gdzie trzeba go respektować. Ochrona przyrody na terenach niektórych (a może i większości) parków narodowych oznacza, że noc jest tym czasem w ciągu dnia, kiedy przyroda ma od turystów odpoczywać. Ogranicza się to do tego, że w wielu regulaminach znajdziemy wzmiankę, iż poruszanie się po szlakach dozwolone jest jedynie od świtu do zmierzchu. Dodatkowo może istnieć zapis, który określa termin zakazu. I np. w tatrach całkiem śmiało można wędrować nocą, ale tylko w miesiącach zimowych. Wypada też zwrócić uwagę na dokładny zapis, bo przecież „od świtu”, nie oznacza tego samego, co „od wschodu”.  Tyle mówi prawo.

Nie pal ognisk i papierosów
W pasmach objętych szczególną ochroną sprawa jest jasna. Natomiast w pozostałych miejscach, stosuje się przepisy ogólne, co oznacza, że w środku lasu i tak ogniska nie rozpalimy. Oczywiście warto poszukać wtedy miejsc do tego przeznaczonych. Regulaminy często precyzują też kwestie związane z paleniem wyrobów tytoniowych. Niemniej nie trzeba być geniuszem, żeby rozumieć, że w lesie albo na wysuszonej połoninie to też nie najbystrzejszy pomysł.

Nie zabieraj ze sobą psa
Brzmi brutalnie, ale nie wszędzie da się swojego czworonoga ze sobą zabrać. Pasm górskich mamy w kraju jednak sporo i tak się składa, że przepisy dotyczące wyprowadzania psów nie są jednolite. Gdzieniegdzie jest to całkowicie zakazane, a w innych miejscach dopuszcza się pewne wyjątki. Po polskiej stronie Tatr takim odstępstwem jest np. Dolina Chochołowska, gdzie swojego pupila zabrać na spacer możemy. No, przynajmniej tak to wygląda na dzień pisania tego tekstu. Intuicja mi podpowiada, że na terenie parków narodowych i rezerwatów regulacje te będą bardziej restrykcyjne, niemniej przed wycieczką trzeba się po prostu upewnić. Sytuacja jest bowiem w tej sprawie dosyć dynamiczna i niekiedy się zdarza, że jakiś rejon się otwiera, bądź nagle zamyka na wędrówki z psem.

Nie wjeżdżaj rowerem
Zanim się nie upewnisz, że możesz. Sytuacja przypomina trochę tę z powyższego punktu. W parkach narodowych najczęściej poruszać można się tylko po wybranych (jeśli w ogóle) trasach. Czasami się zdarza, że dla rowerzystów przygotowano specjalne ścieżki. Dobre wieści są jednak takie, że w innych pasmach na ogół nie ma jakichś dodatkowych ograniczeń. No, może tylko tych, wynikających ewentualnie z ukształtowania terenu, bo najczęściej infrastruktura turystyczna służy i piechurom, i rowerzystom.

Nie wychodź na szlak bez sprawdzenia pogody i warunków
Nie ma przepisu, który nakazywałby zaglądanie w prognozę przed wyjściem na szlak. Nikt przed wejściem nie stoi i nie odpytuje z tego, co powiedziała pogodynka. Natomiast jeśli poprzednie przykłady odnosiły się głównie do oddziaływania na środowisko, tak ten dotyczy naszego bezpieczeństwa i jest pewnie równie ważny. W dzisiejszych czasach jest to naprawdę łatwe, bo sprawdzenie w necie warunków i prognoz to jakieś kilka minut roboty. No, chyba że jesteś tym od maziania po skałach i litery ciągle ci się jeszcze mylą. Może poproś wtedy mamę, czy coś. W zimie dodatkowo warto się upewnić, czy niektóre szlaki nie zostały zamknięte, np. ze względu na panujące tam warunki.

Nie zapomnij pomyśleć
W sumie nic mi do tego, w jaki sposób ktoś chodzi po szlakach, ale skoro temat traktuje o tym, czego nie robić w górach, to brak rozwagi jest jedną z takich rzeczy. Temat jest szeroki jak biodra Kim Kardashian, ale w skrócie można go sprowadzić do kilku zaleceń. Wypada zadbać o coś do picia, do plecaka wrzucić też coś do jedzenia, skompletować strój choćby częściowo zakrywający goliznę, ale przede wszystkim należy zachować rozsądek. To oznacza tylko tyle, by dobierać szlaki świadomie, uwzględniając warunki oraz własne możliwości. O tym, co zabrać w góry, przeczytasz w podlinkowanym tekście.

Nie schlej się do nieprzytomności
Wiem, że urlop rządzi się swoimi prawami, natomiast w górach warto zachować ze dwie szare komórki. Jedną do podtrzymywania funkcji życiowych, a drugą do tego, by głośno zakomunikowała „dość”. Nie ma nic złego w tym, że po zrobieniu ciekawej wycieczki wstąpisz do schroniska na piwo. Kłopot pojawi się pewnie wtedy, kiedy jeszcze przed śniadaniem wciśniesz w siebie czteropak, a przechodząc eksponowany kawałek Orlej Perci, krzykniesz do kolegi: „Że ja nie przejdę? Potrzymaj mi piwo!” Nie ma sensu ryzykować tragedii, bo co, jeśli rozlejesz?

Do wschodu jeszcze długo, ale na wschodzie powoli robi się kolorowo

 

Dużo tego, nie? Może na pierwszy rzut oka wygląda to wszystko dosyć restrykcyjnie, ale w praktyce nie ma z tym wielkiego problemu. Bo przecież pamiętanie o zabraniu swoich śmieci, ogólny szacunek do przyrody, ale też dla innych turystów, to nie jest jakieś karkołomne wyzwanie. Wychodzisz na szlak, podziwiasz widoki, świetnie spędzasz czas, a w międzyczasie się starasz, żeby twoja wizyta nie wpłynęła negatywnie na środowisko. Niby proste, zwłaszcza że w Internecie przecież wszyscy jesteśmy wspaniali i bezbłędni.

Nie będę jednak udawał, że z wszystkimi tymi obostrzeniami bezkrytycznie się zgadzam i jestem taki krystalicznie idealny. Drażni mnie przede wszystkim kwestia wędrowania przed świtem, zwłaszcza że lubię czasami z perspektywy szczytu podziwiać budzący się świat. Czy wyjście godzinę przed wschodem jest wielką zbrodnią? Czy te kilkanaście tysięcy turystów podziwiających tylko jednego dnia krokusy w Chochołowskiej nie wpływa nieco mocniej na przyrodę? A może swoje winy odkupują w schroniskach, zostawiając tam kolejne monety? Nie wiem, nie znam się, ale ciągle mnie to irytuje.

„Proszę być już grzecznym dla sarenek!” raczej nie sprawi, że świat stanie się piękny i czysty. Wiem doskonale, że nikogo nie nawrócę. Dotarło do mnie jednak ostatnio, że to całe moje pisanie o górach przyczynia się w jakimś stopniu do popularyzacji turystyki. I wcale nie jestem taki wspaniałomyślny – o nie. Tekst bowiem napisałem z myślą o… sobie. Przecież jak mi te szlaki zaśmiecicie, to moje wędrówki przestaną nieść tyle radości. Dlatego apeluję – jeśli nie dla sarenek, to dbajcie o przyrodę dla mnie!

Jeżeli chcecie być zawsze na bieżąco i otrzymywać maile o kolejnych wpisach, zostawcie swój adres e-mail. Zachęcam też do śledzenia na FB. Pozdrawiamy!

6 komentarzy
  • Anonim
    Opublikowano o 17:28h, 24 marca Odpowiedz

    Myślenie to zdecydowanie najtrudniej zauważalne zjawisko u współczesnych turystów. No i przecież lepiej kupić kratę piwa niż mapę. Niestety, im bardziej turystyka górska będzie popularna, tym będzie gorzej. Obym się jednak myliła.

  • Karolina
    Opublikowano o 16:40h, 24 marca Odpowiedz

    W kazdym punkcie – MYŚL

  • Agata
    Opublikowano o 13:45h, 24 marca Odpowiedz

    Wkurzają też bardzo głośne rozmowy, śmiechy szczególnie gdy idzie większa grupa ludzi (znajomych) oraz rozmowy przez telefon.

  • Parvati - biżuteria górska
    Opublikowano o 12:56h, 24 marca Odpowiedz

    Nic mnie tak nie wkurza, jak śmiecenie, palenie papierosów i to bazgranie po skałach, zresztą po czym tylko się da. Może kolorowanki powinni na wejściu niektórym rozdawać, chociaż znów istnieje ryzyko, że ich ze sobą nie zniosą w doliny 😛 Świetnie się czytało i jak zawsze niezawodne poczucie humoru 😉

  • Ajkub
    Opublikowano o 11:39h, 24 marca Odpowiedz

    Nie śmieć!!! I basta! Nadal nie rozumiem, dlaczego ludzie nie potrafią śmieci wziąć ze sobą. To jest dramat naszego społeczeństwa.

    Ale z nie biwakuj i nie chodź nocą trochę przegięliście. Jak ktoś nie doczyta waszego rozwinięcia, to pomyśli, że to jakieś straszne zakazy są. A przecież jest wiele miejsc, gdzie wejść nocą jest niesamowicie i żadne zakazy tam nie obowiązują. Z kolei biwak nocą, no cóż, kto nie spróbował, ten nie wie, jak to jest patrzeć w nocy w gwiazdy ze śpiworka przy jakiejś wiacie/chatce.

    • Mateusz
      Opublikowano o 12:29h, 24 marca Odpowiedz

      Wydaje mi się, że dosyć jasno zaznaczyłem, że w przypadku nocnych wyjść sprawa dotyczy głównie parków narodowych. No i wiesz – to wersja zgodna z prawem, żeby nie narazić się na mandat. Natomiast sam wiesz, że lubię wychodzić przed świtem na szlaki i oczywiście są miejsca, gdzie jest to całkowicie legalne, a są takie, gdzie trzeba liczyć się z możliwością otrzymania pokuty. Podobnie z biwakowaniem – pod względem prawnym nie jest to takie łatwe. Natomiast praktyka swoje 🙂

Zostaw komentarz