O nas

„Czy może być za późno, by po raz pierwszy pojechać w góry?”

Niektórzy utożsamiają podróżowanie z kosztownymi wyprawami i zniechęcają się, zanim jeszcze spróbują. W wielu z nas pojawia się strach. „To nie dla mnie”, „to na pewno kosztowne”, „nie wiem czy sobie poradzę”. Znamy to doskonale, bo często z takimi właśnie myślami się zmagamy. Chcemy pokazać, że weekendowe wypady też pozwalają zasmakować przygody. Jednodniowe wycieczki to na pewno nie zdobywanie Everestu, ale dobrze na koniec dnia powiedzieć sobie – „fajnie było”. Bo czy może być za późno, by po raz pierwszy pojechać w góry?

Ciężko ruszyć w podróż nie robiąc tego wcześniej, ale postawienie pierwszego kroku pozwala nabrać rozpędu. Podróż w zasadzie to duże słowo. Zaczynaliśmy przecież od krótkich wycieczek po Polsce, której prawie wcale nie znaliśmy. Szczególnie polubiliśmy nasze góry. Dla niektórych to tylko „niskie wzniesienia”, ale dla innych to pewna zmiana sposobu życia. Męczy nas coraz szybsze tempo życia, a ucieczka w góry pozwala zasmakować wolności. W tych krótkich chwilach towarzyszą nam znajomi, z którymi o wiele przyjemniej i łatwiej przemierza się szlaki czy drogi.

Zieloni to ludzie, którzy jeszcze niedawno z turystyką czy aktywnym wypoczynkiem mieli dokładnie tyle wspólnego co my – niewiele. Byliśmy kompletnie zieloni jeśli chodzi o wędrowanie. Kiedy z każdym mrugnięciem oka zmienia się data w kalendarzu, człowiek ma prawo zacząć panikować. Weekend za weekendem, rok za rokiem. Dziś wiosna, a jutro jesień. A my ciągle w tym samym, małym wycinku świata odtwarzaliśmy to samo. Mieliśmy sporo szczęścia, że udało nam się na siebie trafić. Od jakiegoś czasu dzielimy wspólną pasję do gór i zobaczymy co przyniesie przyszłość. I nie, nie ci od ekologii.

Mateusz

Mateusz o nas

Cześć! To ja, ten śmieszny głos w twojej głowie, który właśnie wypowiada widoczne tutaj słowa. CHRZĄSZCZ BRZMI W TRZCINIE. Właśnie to powiedziałeś. Śmiesznie, co?

 

Jakiś czas temu stuknęła mi „dwudziestka”. Dość długi czas temu. Tak serio, to już prawie trzydzieści. Zamiast odtwarzać w kółko to samo, postanowiłem coś w swoim życiu zmienić. Padło ma góry, chociaż początkowo nie miałem „zielonego” pojęcia, jak się za to zabrać. Męczy mnie tempo życia i w góry uciekam poszukać odrobinę wolności. Z jednej strony mam w sobie duszę sportowca i idę w góry zgodnie z zasadą „szybciej, wyżej, mocniej”. Z drugiej strony, na szczytach szybko o niej zapominam. Mógłbym tam siedzieć i cieszyć oczy pięknymi widokami. Sprzęt ma dla mnie drugorzędne znaczenie. W góry pcha mnie ciekawość i chęć doznawania kolejnych wrażeń. Miłośnik kawy we wszelkich formach.

 

Kiedy mam dobry dzień, potrafię dotrzymywać Darkowi tempa, a czasami jestem nawet z przodu. Najchętniej ignorowałbym niekorzystne prognozy pogody i jechał w góry mimo wszystko. Na szczycie lubię usiąść na kamieniu i oglądać zachód słońca. Ewentualnie wschód. Popijając kawę oczywiście. Jestem głosem naszych wycieczek, gdyż piszę i ilustruje wszystkie z nich. Podczas pakowania aparat ma zawsze pierwszeństwo.

Darek

Darek to entuzjasta outdooru i nie mniejszy entuzjasta sprzętu outdoorowego. Podoba mu się zarówno w Tatrach, jak i Beskidach, chociaż to Bieszczady zajmują szczególne miejsce w jego sercu. Zawsze stara się jak najlepiej przygotować do wycieczki.

 

Miłośnik geografii, którą jako jedyną mile wspomina z czasów szkoły. Kiedy ma dobry dzień, chciałby iść jak najdłużej przed siebie. Całodniowe wędrówki, to coś co szczególnie lubi, ale tylko pod warunkiem pewnej pogody.

 

Jest głównym logistykiem wycieczek. Planuje trasy i zapewnia transport, a w jego samochodzie rozbrzmiewa zazwyczaj muzyka artystów, którzy już dawno spoczywają w pokoju.

Kalendarium

11.10.2014 - Pierwsza, wspólna wycieczka w góry

Zmęczeni ale zadowoleni możemy wracać do domu

Pierwsza, wspólna wycieczka w góry. Od tego wszystko się zaczęło. Zresztą trudno nie pamiętać 28 km przedreptanych w jakichś trampkach.

2014

07.02.2015 - Pierwsza zimowa wędrówka

Ukraina w zasięgu wzroku

Jakoś nie mogliśmy się doczekać kolejnych wizyt w górach, więc zamiast czekać do wiosny, wybraliśmy się jeszcze zimą. Przy okazji mogliśmy po raz pierwszy podziwiać gdzieś wysoko zachód słońca.

2015

30.05.2015 - Pierwszy wschód słońca na szczycie

Z niecierpliwością czekamy na pierwsze promienie Słońca

Nocą przez ciemny, bieszczadzki las? Czemu nie! Każdy krzak wyglądał co prawda jak wygłodzony niedźwiedź, ale ostatecznie przełamaliśmy kolejną barierę. Wschód słońca gdzieś na szczycie to czysta magia.

13.06.2015 - 30 km po raz pierwszy

Jedna z wielu polan w Gorcach

Pierwsza „trzydziestka” na szlaku nie należała do przyjemnych. Okropny upał prawie nas wykończył. Krążą legendy, że gdzieś zachowały się zdjęcia ukazujące tamte dramatyczne chwile. No cóż – kolejna bariera za nami.

27.06.2015 - Wieże widokowe to zło

Pogoda nie dopisała. Pomimo ciekawych widoków liczyłem trochę na więcej.

Dzień, w którym sobie uświadomiliśmy, że chyba jednak mamy lęk wysokości. Darek był dzielny, ale ja na więżę na Mogielicy wchodziłem na raty. Ostatecznie wlazłem tam z czysto męskich pobudek – żeby nie zrobić sobie wstydu przed kolegą.

03.07.2015 - Pierwsze tatrzańskie 2000 m n.p.m.

Widoki z Wołowca nie dość że piękne, to także różnorodne. Poza licznymi sczytami na horyzoncie w dolinach skrywają się takie oto skarby.

Tatry! Kilka beskidzkich wycieczek pozwoliło podreperować kondycję i wreszcie byliśmy gotowi na nasze najwyższe pasmo. Na pierwszy dwutysięcznik wybraliśmy Wołowiec w Tatrach Zachodnich.

18.07.2015 - Nowość. Ucieczka przed burzą

Deszcz obejmuje swoim zasięgiem kolejne rejony. Wkrótce zmoczy i nas

Pogoda w górach bywa zmienna. I człowiek zaczyna w to wierzyć dopiero wtedy, kiedy sam musi po raz pierwszy uciekać przed burzą. Babia Góra przepędziła nas ze szczytu, ale tempo mieliśmy dobre. Nie zmokliśmy.

13.09.2015 - Pierwsza samotna wędrówka i pierwszy szczyt w Tatrach Wysokich

Kiedy znalazłem już odpowiedni kamień mogłem wreszcie ustawić samowyzwalacz w aparacie i uwiecznić mój mały sukces. Na szczycie Kościelca byłem zupełnie sam.

Tak się złożyło, ze tym razem wybrałem się na wędrówkę kompletnie sam. Początkowo czułem się trochę nieswojo, ale dosyć szybko pochłonęło mnie otoczenie. Jakby tego było mało, jako cel obrałem Kościelec, który stał się pierwszym szczytem w Tatrach Wysokich, na który się wgramoliłem.

05.11.2015 - A wtedy się wywróciłem

Uważnie i powoli w stronę Siwej Przełęczy.

No co? Bywa i tak.

23.01.2016 - Wieże jednak nie są takie złe

Panorama Tatr z wieży widokowej na Lubaniu

Minus 18 stopni Celsjusza trochę przerażało, ale dopóki nie zdejmowaliśmy rękawiczek, było ok. Wieża na Lubaniu w Gorcach natomiast udowodniła, że przy odpowiedniej konstrukcji wcale nie odczuwamy jakichś specjalnych emocji. W sensie jak wieża jest cała zabudowana.

2016

07.02.2016 - Tym razem przewrócił mnie wiatr

Do końca szlaku już coraz bliżej

Znów się wywróciłem. Ogólnie często się wywracam – nie pytajcie. Tym razem jednak za sprawą wiatru. Po raz pierwszy poczułem, co oznacza potęga natury.

02.04.2016 - Zobaczyliśmy krokusy w Chochołowskiej

CIekawe ile osób ma identyczne zdjęcie

Możemy umierać.

22.07.2016 - Patrzcie jaki krwiożerczy niedźwiedź!

Świstaki lubią wygrzewać się do słońca

I czego tu się bać? To był też dzień, w którym po raz pierwszy marzyłem, żeby moje obolałe stopy ktoś sobie po prostu zabrał. Nie wiem – np. niedźwiedź na breloczki.

13.08.2016 - Pierwsza walka z dzikim zwierzęciem!

Zasłużony odpoczynek w najładniejszym miejscu tej wycieczki

Góry bywają niebezpieczne. Wystarczy chwila nieuwagi, by zaatakował cię podły kleszcz. Na całe szczęście seria wyuczonych ciosów uchroniła mnie od złego.

20.08.2016 - Romans z Orlą Percią

Powoli i bezproblemowo po skałach

Trudności rosły, tak samo jak nasza ciekawość. Podstępnie zmusiłem więc Darka, żebyśmy się sprawdzili na krótkim odcinku Orlej Perci.

29.07.2017 - Indiana Jones

Odpoczynek z Gerlachem i Rysami w tle

Darek kupuje kapelusz i od tej chwili kradnie spojrzenia wszystkich mijanych turystek.

2017

11.08.2017 - Skok w bok

Kolisty i Capi Staw w dole

Pierwszy raz powiedziałem Darkowi, że w sumie ta ścieżka bez oznaczeń też wygląda spoko.

08.09.2017 - Polski szczyt marzeń

Skała jest sucha więc idzie się świetnie

Wszystkie nasze wysiłki i doświadczenia zmierzały do jednego. W końcu wdrapaliśmy się na Giewont.

19.03.2018 - Pierwsze, zimowe 2000 m n.p.m.

Widoki naprawdę rewelacyjne

I co z tego, że z kolejki? Miałem całe te… raczki i te inne.

2018

01.09.2018 - Pierwsze wspinanie w skałach

Mityng Wspinaczkowy RKW

Lina ma dwa końce, a po pionowych skałach da się wspinać. Kto by uwierzył. Sporo własnych barier udało nam się przełamać, a może to jeszcze nie koniec.