Krok w góry – Bieszczady

Krok w góry – Bieszczady

Mówi się, że jesień w Bieszczadach to coś co trzeba zobaczyć na własne oczy. Namówiony przez znajomych postanowiłem sprawdzić ile w tym prawdy.

W Bieszczadach do tej pory byłem tylko raz. To jedynie dwie godziny jazdy od miejsca gdzie mieszkam, a jakoś nie wpadłem na pomysł aby tam zawitać. Poprzedni wyjazd zakończył się na dodatek klapą. Mocno się strułem więc połoniny mogłem oglądać co najwyżej z dołu. Tym razem miało być inaczej, a przynajmniej taką miałem nadzieję. Znajomy z pracy zaproponował ten wyjazd bo jak się okazało jest fanem wszelkich wędrówek. Udało nam się zebrać i w cztery osoby ruszyliśmy w kierunku tego zakątka Polski. Pobudka w sobotę o 4 była dosyć bolesna. Nie jestem typem śpiocha ale nie przywykłem do aż tak wczesnego wstawania. A gdzie czas na spokojne wypicie kawy? Istna tortura. Droga upłynęła nam w zasadzie w milczeniu i nie dziwi mnie to. Za oknem samochodu noc, a w głowie jeszcze myśli o ciepłej kołdrze.

Ożywiliśmy się dopiero w momencie, w którym nasze zaspane oczy zaczęły zauważać bieszczadzkie wierzchołki. Robiło się już coraz jaśniej, a na niebie dało się zauważyć bardzo nieliczne chmury. Przyznam się, że nie miałem zielonego pojęcia którędy będziemy iść, ani jakie szczyty odwiedzimy. Tą sprawą zajmował się kolega, a ja liczyłem jedynie na ciekawy spacer i ładne widoki. Zaparkowaliśmy w Wetlinie skąd mieliśmy się udać na zielony szlak prowadzący na Małą Rawkę. Niewiele mówił mi ten szczyt. Do tej pory z Bieszczadami kojarzyły mi się co najwyżej Tarnica i Połoniny Caryńska oraz Wetlińska.

– Będą tam jakieś widoki czy cały czas przez las?

– Będzie pełno, tylko wyżej.

Naiwnie trzymałem za słowo. Ruszyliśmy ścieżką przez las, który w jesiennej szacie prezentował się naprawdę świetnie. Wejście od tej strony miało być dłuższe ale mniej strome. Niemal trzy godziny podchodzenia pod górę, a wokół tylko drzewa. Widoki tak? Po pewnym czasie widoczność zaczęła się pogarszać i weszliśmy w coraz bardziej gęstniejącą mgłę. Jak to możliwe, przecież rano było pogodnie? Tak szybko popsuła się pogoda? Miejscami las ustępował pola i teoretycznie dało się z tych miejsc poobserwować otoczenie. Niestety nie dzisiaj. Jakaś chmura musiała przykryć masyw Malej Rawki. Do końca liczyłem na to, że może kilka metrów wyżej i znajdziemy się ponad nią, a nasze oczy ujrzą wszystkie skarby Bieszczadów. I tak szedłem z tą myślą i szedłem, aż na drodze stanął mi znak mówiący o tym, że właśnie znajdujemy się na szczycie.

Widoków brak ale wciąż jest klimatycznie.

Widoków brak ale wciąż jest klimatycznie.

 

Słyszałem, że pogoda w górach zmienia się dosyć szybko, ale nie miałem zielonego pojęcia, że może się zmienić tak diametralnie. Zacząłem się zastanawiać, czy kolejne szczyty na trasie naszej wędrówki również przykrywają chmury. Po krótkiej przerwie zaczęliśmy schodzić w kierunku Przełęczy Wyżniańskiej i stało się coś nieoczekiwanego. Chmury ustąpiły i okazało się, że dzisiejszego dnia możemy jeszcze wciąż liczyć na świetną pogodę. To tchnęło we mnie trochę optymizmu, do którego na co dzień mi daleko i w niezłych nastrojach ruszyliśmy na dół. Po drodze mijaliśmy istne tłumy turystów i jakoś nie mogłem sobie wyobrazić w czym tkwi ta „dzikość” Bieszczadów.

Z Przełęczy Wyżniańskiej roztaczał się już widok na nasz kolejny cel – Połoninę Caryńska. Mamy zamiar wejść na nią zielonym szlakiem. Wreszcie Bieszczady pokazują swoje całe jesienne piękno. Ruszamy więc sprawnie w stronę szczytu.

Jesień w pełni. Zbliżenie na Połoninę Caryńską z początkowego fragmentu szlaku.

Jesień w pełni. Zbliżenie na Połoninę Caryńską z początkowego fragmentu szlaku.

 

Za każdym krokiem do góry powiększa się nasza perspektywa. Idziemy spokojnie co chwilę odwracając się by podziwiać okolice. Wielobarwne drzewa naprawdę nadają tym górom cudowny wygląd. Tym razem już żadna chmura nie stanie mi na przeszkodzie, jeszcze tylko kawałek i znajdziemy się ponad górną granicą lasu. Czyli jednak Bieszczady są piękne?

Wszystkie kolory jesieni. Po prawej widoczna Połonina Wetlińska, która miała być naszym kolejnym celem.

Wszystkie kolory jesieni. Po prawej widoczna Połonina Wetlińska, która miała być naszym kolejnym celem.

 

Mocno wieje i dosyć szybko możemy się schłodzić po trudach podejścia. Niestety liczyłem na spacer całą długością połoniny, a tymczasem kolega prowadzi nas już po chwili na dół czerwonym szlakiem w stronę Brzegów Górnych. Już? Tak szybko?

Podążając za szlakiem. Widok z Połoniny Caryńskiej w stronę Tarnicy (w oddali z prawej)

Podążając za szlakiem. Widok z Połoniny Caryńskiej w stronę Tarnicy (w oddali z prawej)

 

Posłusznie schodzimy na dół nęceni obietnicą podobnych widoków na Połoninie Wetlińskiej. Niby racja ale po raz kolejny trzeba podchodzić do góry. Ehh.. To będzie już trzeci raz dzisiejszego dnia. Wszyscy powoli zaczynamy odczuwać zmęczenie. Nie wiemy jednak jeszcze, że kolega zaplanował dla nas, zielonych turystów, iście morderczą trasę. Podchodząc w stronę „Chatki Puchatka” miałem szczerą nadzieję, że to już ostatni raz tego dnia. Nie długo później miałem okazję pierwszy raz zobaczyć na własne oczy to znane schronisko. Rozsiedliśmy się na pobliskich skałach wśród wielu innych turystów i chłonęliśmy wszystko to co wokół, zajadając się przy tym czekoladą.

Pod „Chatką Puchatka”. Widok w stronę Połoniny Caryńskiej. W tle widoczna Tarnica

Pod „Chatką Puchatka”. Widok w stronę Połoniny Caryńskiej. W tle widoczna Tarnica

 

Z tych miłych chwil wyrwał nas kolega, który stwierdził, że skoro mamy do przejścia całą Połoninę Wetlińską to powinniśmy już ruszać. Jak to całą? Teraz to mówisz? Słońce powoli chyliło się już ku zachodowi, a my byliśmy lekko zmęczeni. Kusząca wizja niestety przegrała ze zdrowym rozsądkiem i postanowiliśmy jednak zejść żółtym, a następnie czarnym szlakiem w stronę Wetliny. Musieliśmy przecież jeszcze dojść na parking. Szkoda, że nie udało się zrealizować tego ostatniego punktu ale może innym razem?

Zmęczeni ale zadowoleni możemy wracać do domu

 Zmęczeni ale zadowoleni możemy wracać do domu

Pełna galeria zdjęć do znalezienia w zakładce „Galeria” – o tutaj!

Zobacz więcej podobnych relacji:

2 komentarze
  • Emi
    Opublikowano o 11:21h, 04 kwietnia Odpowiedz

    Czekam na swój pierwszy krok w Bieszczady, może w tym roku 🙂 pozdrawiam

    • Mateusz
      Opublikowano o 11:26h, 04 kwietnia Odpowiedz

      Jesienią jest szczególnie pięknie, chociaż Darek twierdzi, że tak jest przez cały rok 😀

Skomentuj