O nas

Zieloni w podróży?
Kim jesteśmy?
Komu to potrzebne?
Dlaczego?
Ci od ekologii?
 

Mateusz

Jakiś czas temu stuknęła mi „dwudziestka”. Dość długi czas temu. Zamiast odtwarzać w kółko to samo, postanowiłem coś w swoim życiu zmienić. Męczy mnie tempo życia i w góry uciekam poszukać odrobinę wolności. Z jednej strony mam w sobie duszę sportowca i idę w góry zgodnie z zasadą „szybciej, wyżej, mocniej”. Z drugiej strony, na szczytach szybko o niej zapominam. Mógłbym tam siedzieć i cieszyć oczy pięknymi widokami. Sprzęt ma dla mnie drugorzędne znaczenie. W góry pcha mnie ciekawość i chęć doznawania kolejnych wrażeń.

 

Miłośnik kawy we wszelkich formach. Kiedy mam dobry dzień, potrafię dotrzymywać Darkowi tempa, a czasami jestem nawet z przodu. Najchętniej ignorowałbym niekorzystne prognozy pogody i jechał w góry mimo wszystko. Na szczycie lubię usiąść na kamieniu i oglądać zachód słońca. Ewentualnie wschód. Popijając kawę oczywiście.

 

Jestem głosem naszych wycieczek, gdyż piszę i ilustruje wszystkie z nich. Podczas pakowania aparat ma zawsze pierwszeństwo.

Darek

Darek to entuzjasta outdooru i nie mniejszy entuzjasta sprzętu outdoorowego. Podoba mu się zarówno w Tatrach, jak i Beskidach, chociaż to Bieszczady zajmują szczególne miejsce w jego sercu. Zawsze stara się jak najlepiej przygotować do wycieczki.

 

Miłośnik geografii, którą jako jedyną mile wspomina z czasów szkoły. Kiedy ma dobry dzień, chciałby iść jak najdłużej przed siebie. Całodniowe wędrówki, to coś co szczególnie lubi, ale tylko pod warunkiem pewnej pogody.

 

Jest głównym logistykiem wycieczek. Planuje trasy i zapewnia transport, a w jego samochodzie rozbrzmiewa zazwyczaj muzyka artystów, którzy już dawno spoczywają w pokoju.

„Góry są środkiem, celem jest człowiek. Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to, aby stać się kimś lepszym.”
- Walter Bonatti

Zieloni to ludzie, którzy jeszcze niedawno z turystyką czy aktywnym wypoczynkiem mieli dokładnie tyle wspólnego co my – niewiele. Byliśmy kompletnie zieloni jeśli chodzi o wędrowanie. Kiedy z każdym mrugnięciem oka zmienia się data w kalendarzu, człowiek ma prawo zacząć panikować. Weekend za weekendem, rok za rokiem. Dziś wiosna, a jutro jesień. A my ciągle w tym samym, małym wycinku świata odtwarzamy to samo. Mieliśmy sporo szczęścia, że udało nam się na siebie trafić. Od jakiegoś czasu dzielimy wspólną pasję do gór i zobaczymy co przyniesie przyszłość. I nie, nie ci od ekologii.

Ciężko ruszyć w podróż nie robiąc tego wcześniej, ale postawienie pierwszego kroku pozwala nabrać rozpędu. Podróż w zasadzie to duże słowo. Zaczynamy przecież od krótkich wycieczek po Polsce, której wcale prawie nie znamy. Szczególnie polubiliśmy nasze góry. Dla niektórych to tylko „niskie wzniesienia”, ale dla innych to pewna zmiana sposobu życia. Męczy nas coraz szybsze tempo życia, a ucieczka w góry pozwala zasmakować wolności. W tych krótkich chwilach towarzyszą nam znajomi, z którymi o wiele przyjemniej i łatwiej przemierza się szlaki czy drogi.

Niektórzy utożsamiają podróżowanie z kosztownymi wyprawami i zniechęcają się zanim jeszcze spróbują. W wielu z nas pojawia się strach. „To nie dla mnie”, „to na pewno kosztowne”, „nie wiem czy sobie poradzę”. Chcemy pokazać, że weekendowe wypady też pozwalają zasmakować przygody. Jednodniowe wycieczki to na pewno nie zdobywanie Everestu, ale dobrze na koniec dnia powiedzieć sobie – „fajnie było”. Bo czy może być za późno, by po raz pierwszy pojechać w góry?